Szkoda jej na tor

11056838_10203015623951902_1507738448_n

To, że samochód służy do jeżdżenia, a nie do (tu należy wpisać dowolną inną czynność) powtarzają mi ludzie od dawna. Ludzie zadowoleni ze swoich wyników 6 litrów na 100 kilometrów lub chwalący się rachunkiem z ASO. Prawdopodobnie każdy użytkownik MX5 w jakiś tam sposób przeczy rozsądkowi, a w sekcji ‘należy wpisać dowolną inną czynność’ obstawiam, że umieszcza oklepany slogan marketingowców: ‘do zabawy’. Do wczoraj utożsamiałem się z bulwarowcami, czyli właścicielami samochodów bardziej wyglądających, ale już nie koniecznie idealnie jeżdżących. W piwnicy czeka na mnie czerwona klapa bagażnika, a ja od dwóch tygodni zastanawiam się, czy uda się ją ‘w Lipkowie’ wypolerować tak, by pasowała kolorem do reszty samochodu, czy trzeba będzie malować. Od miesięcy żongluję pomysłami jakby tą swoją Rudą obniżyć, bo patrzeć na nią nie mogę. Dziurawy kolektor pierdzi, a w połączeniu z podartymi gumkami drążka skrzyni biegów wprowadzają co ranek przyjemny zapach napalmu do kabiny. Trzecie radio leży na półce i czeka na emulator MP3, by z frontu było oldschool, a w rzeczywistości było highend. Do wczoraj…

Wstałem o 6 rano, zjadłem śniadanie, obudziłem ‘drugiego kierowcę’ która zwyzywała mnie od najgorszych i zapakowałem wszystkie graty z bagażnika do torby. Na fotelu obok wylądował pożyczony kask, a na ziemi wylądował plecak z trytrytkami, duct tape, 2,5 litra bąbelków, kominiarka i rękawiczki (o kurde – zapomniałem oleju – może ktoś będzie miał). Z Funky’m podjechaliśmy na stację, ten zatankował, ja zredukowałem ciśnienie w umierających oponach. Dojechaliśmy spóźnieni, a większość ekipy lokalnej już była na miejscu. Chwilę później dojechała pozytywnie zakręcona ekipa reszty świata i rozpoczęła się inspekcja połączona ze znakowaniem… i tak przez dwie godziny umieraliśmy z zimna, nudów i deszczu. Powtarzałem sobie, że w następnych terminach będzie lepiej – w końcu jest marzec, więc nie ma co przesadzać. Kilku ‘drugich kierowców’ stawiło się kilka chwil przed briefingiem i zaczęło się.

Dżunior z Kamilem Kitą (powiadają, że nie jest to jego nazwisko) i Michałem Ślubowskim (nie zaprzeczał, więc zapewne dane się zgadzają) oraz ekipą wprowadzili nas w tajniki zachowania się na torze oraz harmonogram dnia. Podzieleni na grupy ruszyliśmy na tor – spektakularnie przygotowany noc wcześniej przy pomocy lokalnych asystentów (nie wymienię których, bo wszystkich nie poznałem, a pominąć nie chcę nikogo). Już po pierwszym okrążeniu na okulary nałożyłem zielone linie z Forzy, profesjonalnie mijając ‘o centymetr’ wszystkie opony. Odpaliłem soundtrack z NFS: Underground i z hasłem: Shut Up – I got this wyruszyłem na trasę. Kilka okrążeń, odpoczynek, kolejne ‘drugiego kierowcy’ z instruktorem (ku mojej uciesze udało mi się poprosić Weraxxx o ‘pojedziesz z moją Gohą?’ i całe szczęście zgodziła się … niestety pomyślała, że Tan się tak zwie i do jej Memories’a się załadowała) i pół godziny pitstopu. Mój ‘drugi kierowca’ miała możliwość przejechać się z KAMILcom, więc przez całe pół godziny słuchałem rad i pomysłów na pokonanie toru optymalnie. Niewiele słyszałem, bo adrenalina krążyła w całym ciele, a ja nie mogłem się doczekać kolejnego okrążenia. Nie było już zimno, deszczu nie czułem, kobiety swej nie słuchałem. Podglądałem innych kierowców i analizowałem ich metody pokonywania zakrętów. Kolejna seria w moim odczuciu była znacznie szybsza… Te zakręty na styk, to latanie bokiem (pierwszy bodaj raz w życiu … nie licząc groźnych wyjazdów z parkingów spotowych) i te zastraszające prędkości. Przerwa i ‘drugi kierowca’ za kołkiem. Ktoś tam wspominał o wynikach czasowych na żywo updateowanych na fb, inni sprawdzali ciśnienie w oponach. Mnie to mało interesowało. Bawiłem się jak nigdy i – jak już wcześniej zapowiedziałem – ścigać się nie zamierzam. Tja…

Już szykowaliśmy się do drugiego startu, gdy Weraxxx wskoczyła do Szy stojącego przede mną. Ciekaw byłem co z tego wyjdzie, bo z Szy jechaliśmy z podobnymi wynikami… na oko. Lubiłem za nim jeździć, bo ni przyhamowywać nie musiałem, ni nie uciekał mi specjalnie – więc nie czułem tego delikatnego poniżenia. Tja… Nie wiem co Szy powiedziała Weraxxx, ale wyglądało to tak, jak podobno wygląda NA przed i po przeszczepie 1.8 z NBFL’a… Uciekł… Albo inaczej … on wystartował (choć, wierzcie mi – popularne przekleństwo, synonim szybkiego uciekania o wiele bardziej tu pasuje). I nie wiem, czy to chęć zaimponowania pięknej kobiecie, czy magiczne rady instruktorki uwolniły w Szy ukrytego Schumachera, ale coś się w mojej głowie przestawiło… Następne kilka kółek miałem pokonać z KAMILcom’em, ale zarządzono pitstop dla wszystkich więc jedyne co mi zostało w głowie, to nasza krótka rozmowa. Kolejne okrążenia pokonywałem z hasłem przekazanym przez instruktora…„Większość myśli, że im bliżej tym szybciej (patrz wyżej). Im tyłek bardziej lata, tym lepiej (patrz wyżej). Pamiętaj – podstawa, to dobry tor jazdy.” – tego mitycznego toru niestety nie udało mi się poznać, ale będzie jeszcze okazja. Gdy przyszła kolej na przejazd ‘drugiego kierowcy’ zostałem poproszony o jazdę na prawym – mocno niechętnie się zgodziłem i zrozumiałem, że wpierdziel jaki ma połowica spuszcza mojej kochance jest dramatem, którego nie chcę już nigdy obserwować. Piszczała, krzyczała i rzucała się jak szalona … ale przeżyła. W nic nie przywaliliśmy. Nic nie urwaliśmy. Nic nie pociekło i nic nie wybuchło.

I tak się Drodzy Państwo zaczęło…
Ostatnie okrążenia zrobiłem nie licząc lakierowania potencjalnego zderzaka. Nie analizując czy Brożyn odbierze ode mnie telefon w sobotę. Nie myśląc co się stanie jak tutaj dodam więcej gazu, a co jak hamulce nie zadziałają. Ostatnie okrążenia przejechałem według rad KAMILcom’a spuszczając taki wpierdziel swojej Rudej, że to powinno być karane.

Bo Drodzy Państwo … to grzech nie zabrać swojej Kochanki na cykl Miata Mini Challenge. Bo niestety, wasze kochane Miaty to fanki BDSM. To widać, to się czuje, to same mówią po kilku godzinach na torze. To nie kobiety kochające spacerowanie w centrach handlowych lub podziwiające widoki pobliskiej starówki – to całkowite wariatki, które od czasu do czasu muszą dostać od swych właścicieli wpierdziel.

Dlatego może i samochód służyć ma do jeżdżenia, ale definitywnie MX5 służy także do zapierdalania po torze.

Arvi

Konkurs „Nazwij Mazdę MX-5” rozstrzygnięty

 

DSC_0496DSC_0435DSC_0407

Robaczki 🙂

Komisja konkursowa zakończyła obrady i wybrała najlepszą nazwę, przyznała nagrodę główną oraz wyróżnienia. Walka była zacięta i wyrównana, a zwycięzca został wyłoniony po przewidzianej regulaminem dogrywce.

Nazwa, która według komisji najbardziej pasuje do nowej Mazdy MX-5 w najbogatszej wersji to  SkyFREEDOM !!!

Słowo od Szankomisji:

 Nazwa SkyFREEDOM odwołuje się do wartości nierozerwalnie związanej z Mazdą MX-5.

Dla milionów posiadaczy i fanów naszego roadstera wolność to wartość najcenniejsza i najwyższa.

Dlatego też uznaliśmy, że ta nazwa idealnie pasuje do najbogatszej wersji wyposażenia nowej MX-5.

Gratulujemy Zwycięzcy i Wyróżnionym, wszystkim serdecznie dziękujemy za udział w konkursie, kreatywność i niezaprzeczalną pasję do MX-5.

Do zobaczenia na kolejnych zlotach.

 敬具

A teraz najważniejsze –  kto wygrał 🙂

Wyróżnienia i zestawy upominków mazdowych otrzymują:

Globy

logimen

 AR0 (Arkadiusz K.)

Laureatem nagrody głównej jest  nasz one and only

funky

Funky oprócz zestawu upominków otrzyma Mazdę MX-5 ND na łikend! Na łikend z ND funky musi poczekać do lata i oficjalnej premiery  MX-5 ND w Polsce.

DSC_0538DSC_0539DSC_0487

I etap konkursu „Nazwij Mazdę MX-5” rozstrzygnięty!

DSC_0426 DSC_0487 DSC_0489 DSC_0416

Miłe Robaki 🙂
Mazdowa komisja zakończyła obrady zamykające pierwszy etap konkursu. Nie ma strat w ludziach, a załoga z Mazdy jest zachwycona Waszą kreatywnością.:)

Wysłaliście 93 maile konkursowe!
Zgłosiliście 265 propozycji nazw!

Jesteśmy z Was niesamowicie dumni!

Rozstrzygnięcie II etapu nastąpi już w przyszłym tygodniu. Wtedy się dowiemy jak będzie nazywać najbardziej wypasiona wersja Mazdy MX-5 oraz kto zgarnie nagrody. Pozostaje nam cierpliwie czekać 🙂

 

DSC_0435DSC_0425DSC_0407DSC_0487

Konkurs – nazwij Mazdę MX-5

DSC_0496

W zeszłym roku we wrześniu klubowa delegacja miała okazję uczestniczyć w wydarzeniu, na które nasz klub czekał z utęsknieniem, to jest w premierze ND.   😎

W tym roku nowa ND pojawi się w Polsce i będzie można jej dotknąć, pogłaskać, szczęśliwcy wsiądą do środka, ktoś naciśnie pedał gazu. Będzie się działo. 🙂

Jeśli widzieliście katalogi Mazdy to wiecie, że każda z 4 wersji w ofercie Mazdy ma swoją nazwę w zależności od wyposażenia. I tak mamy: SkyGO, SkyMOTION, SkyENERGY oraz SkyPASSION dla Mazdy 6, dla młodszej córki Mazdy 3 i tak dalej.

Wiadomo wszem i wobec, że emikspiątka jest inna niż jej rodzeństwo z dachami. Jest bardziej dynamiczna, drapieżna, sportowa,  Jinba Ittai , no fajniejsza jest po prostu. 🙂  I z tego właśnie powodu Mazda chciałaby, żeby jej najbogatsza i najbardziej pożądana wersja miała inną, wyróżniającą ją nazwę.

Tak więc będzie MX-5 SkyMOTION, MX-5 SkyENERGY, MX-5 SkyPASSION oraz … no właśnie ….  😎

Wersja aktualnie no-name będzie wyróżniać się sportowymi elementami zawieszenia, usportowionymi fotelami (nie kubelki, zrelaksujcie się – będzie wygodnie), felunkiem w rwącym oko kolorze, szeregiem systemów bezpieczeństwa czynnego i-ACTIVSENSE.

Chyba już wszyscy wiedzą do czego zmierzamy. Nikt tego wcześniej nie zrobił. Będziemy absolutnymi pionierami. To nie spece od marketingu, PR,u, nie agencje reklamowe. To my nazwiemy ND!  😆

Tak więc niniejszym ogłaszamy konkurs na nazwę najbardziej wypasionej z wersji MX-5 ND!!!!!

Namawiamy do lektury Regulaminu, który znajdziecie tu:  http://www.mx5klubpolska.pl/forum/viewtopic.php?f=53&t=15929

Zasady konkursu w skrócie:

  • konkurs trwa od 9 lutego 2015 r. do 23 lutego 2015 r. – tak więc należy się sprężać,
    • w konkursie mogą uczestniczyć osoby zarejestrowane na dzień ogłoszenia konkursu na  internetowym forum MX-5 Klub Polska,
    • każdy uczestnik może zgłosić maksymalnie 3 propozycje nazwy dla ND,
    • swoje zgłoszenia należy przesłać za pośrednictwem poczty elektronicznej na następujący adres email Organizatora: MMPOL-kontakt@mazdaeur.comwpisując w tytule emaila „MX-5 konkurs” oraz podając propozycję Nazwy wraz z następującymi danymi: imię i nazwisko, adres zamieszkania, nazwa użytkownika z forum MX-5 Klub Polska,
    • SzanKomisja Mazdy kolegialnie wybierze 4 najlepsze jej zdaniem propozycje
    • w przypadku zgłoszenia kilku takich samych nazw – możliwa dogrywka literacka,
    • 4 szczęśliwców otrzyma nagrody – 3 nagrody pocieszenia czyli bajeranckie zestawy mazdowych gadżetów, a ten jeden, którego propozycja najbardziej ucieszy serce komisji  dostanie nie tylko bajerancki zestaw mazdowych gadżetów, ale przede wszystkim – łikend z ND!!!!!!!!!  😆

Możecie zgłaszać co Wam w duszy zagra, wszystko to co kojarzy się z emiksami, Waszymi przeżyciami, tym co w MX-5 kochacie najbardziej 🙂 Fajnie byłoby gdyby nazwa kojarzyła się Japonią, sportem samochodowym, tradycją emiksową (konie, katany, kwiaty wiśni, łany rzepaku  mile widziane), kultem naszego ukochanego roadstera, kulturą JDM lub logiką nazewnictwa innych wersji (sky, sky, sky), ale wcale nie musi.

No Robale, do roboty! Liczymy, że rozwalicie system i zadziwicie wszystkich kreatywnością.

A! Ta nazwa, jeśli będzie fajna będzie obowiązująca w katalogach Mazdy. Taki mały smaczek.  😎

Tak więc każdy z Was może zostać ojcem chrzestnym lub matką chrzestną najbardziej wypasionego modelu ND.

Start!

 

DSC_0487DSC_0416DSC_0426DSC_0495DSC_0489

 

MMC ALL STARS – GALA 11 października 2014

Arvi pojechał, ale to wcale nie oznaczało, że był to koniec MMC Allstars. Równie ważna część wyjazdu dopiero się rozpoczynała. Inaczej niż zazwyczaj na wyjazdach MMC rozdanie nagród zostało zorganizowane po części kolacyjnej, czyli już w hotelu. Pozbieraliśmy banery i inne graty i udaliśmy się w stronę sympatycznej noclegowni o nazwie Oleńka.

fot. 1

Niektórych po drodze zawiodła nawigacja, pozwiedzaliśmy więc okoliczne pola i jako ostatnia grupa dotarliśmy na miejsce. Po szybkim doprowadzeniu się do stanu względnej świeżości udaliśmy się na część uroczystą, czyli do sali na parterze, gdzie nasz dzielny Organizator Himber wraz z równie dzielnymi pomagierami rozstawiali już banery, nieprawdopodobną ilość pucharów oraz nagrody.

fot.-2r

Prace przygotowawcze umilał pan didżej, rozkładając się ze sprzętem i testując dźwięk. Pełni napięcia związanego z oczekiwaniem, zabraliśmy się za pyszną kolację, spożywając m.in. drugiego już w tym dniu schabowego. Jak wiadomo, żeby móc walczyć na torze a potem się zregenerować, trzeba mieć dużo siły a schabowe idealnie w tym celu się nadają.

HIMBER

Wreszcie nastąpił wyczekiwany moment, oficjalne rozpoczęcie części wieczornej oraz rozdanie nagród. Usłyszeliśmy wiele ciepłych słów na temat sponsorów, dzięki którym zawodnicy mogli cieszyć się atrakcyjnymi nagrodami. Rozdanie pucharów rozpoczęła klasa turbo i trzy Michały:

 1. Śluba vel DrKoKoN

2. Hantkus

3. Mayk,

Nagrody poza Organizatorem wręczały atrakcyjne Miata Girls a także jeden Miata Boy – Arturo Tiburon

fot. 3

fot. 4

fot. 5

Klasa 1,6 była sporym zaskoczeniem, nawet dla samych nagrodzonych:

1. miejscu Qbatron, który wyglądał na bardzo dumnego z wygranej

2. TomekP którego puchar przechwycił Majkel

3. Pertywuj za którego nagrodę odbierał Szynio i który nie chciał potem uwierzyć, że zajął trzecie miejsce.

fot. 6

Wyniki klasy 1,8-2,0 prezentowały się następująco:

1. Dżunior

2. Jojo,

3. Arturo Tiburon

Rywalizacja trwała do samego końca.

fot. 7

Panie też walczyły. I to jak! W finale MMC 2014 na podium stanęły:

1. debiutująca w w tym roku  Mary

2.  również debiutantka  Dru

3 miejsce zajęła Agata R

Z niecierpliwością czekamy na walkę dziewczyn w przyszłym roku.

fot. 9

fot. 8

Zawodnicy odebrali również puchary oraz nagrody za najlepsze miejsca w obu częściach MMC : East oraz West.

fot. 11

fot. 12

fot. 13

fot. 14

fot. 15

fot. 16

Zostały także przyznane dodatkowe nagrody za cały sezon:

AgataR – Mistrzyni MX-5 MMC 2014 (nagroda w pełni zasłużona, objechała niejednego faceta)
Denis1980 – Mistrz MX-5 szybkości (gratulujemy :D)
Sebof – Mistrz MX-5 powtarzalności czasów przejazdu (czasem aż nie do uwierzenia)
Rademenes – Mistrz MX-5 poprawy czasów przejazdu (oby dalej w tę stronę)
Chalanger – Mistrz MX-5 stosunku mocy do miejsca (który dzięki MMC zmienił swojego Nicka)
Boro – Mistrz MX-5 driftu (tu zaskoczenia nie było)
Mic – Mistrz MX-5 duch walki (a wszystko sprzysięgało się przeciwko wyjazdowi od samego rana)
Harry – Mistrz MX-5 fair play (bo MMC to nie tylko rywalizacja)
Tomat0 – Mistrz MX-5 najlepszy tuning (i najszybszy, bo czerwony)
Dexter – Mistrz MX-5 najładniejsze auto (każdy mu to powtarza!)

Oczywiście na MMC nigdy nie ma przegranych. W związku z tym nasi sponsorzy przygotowali jeszcze więcej nagród, które zostały rozlosowane wśród wszystkich uczestników. Nikt nie wyjechał z pustymi rękami.

Również mały jubileusz naszego Organizatora nie został zapomniany, sto lat zostało odśpiewane chóralnie, prezenty wręczone, nie obyło się bez wzruszeń. A to wcale nie były jedyne obchodzone urodziny tego dnia. Zabawa wciągała coraz bardziej, uroki Oleńki kusiły coraz mocniej (basen), parkiet cały czas był w użyciu, przez niektórych bardzo intensywnie mimo opornego pana didżeja (nie chciał puszczać dubstepu). Pogoda pozwoliła nie tylko na opalanie się w ciągu dnia, ale i na rozmowy na powietrzu do samego rana, aż pan didżej się zmęczył i padł, a my razem z nim. Wcześniejsze pójście spać na szczęście nie za bardzo było możliwe, gdyż natężenie dźwięku zarówno na sali jak i w pokojach było zbliżone. Poranek przywitał nas mgłą i smutkiem, że niestety na ten rok to już koniec i trzeba wracać do domu…

Ale przecież za rok będzie jeszcze szybciej, lepiej i intensywniej! 🙂

 

Tekst: „A”

Fota „schabowego”: Himber

Pozostałe zdjęcia: Kurak

 

 

 

MMC All Stars 11 października 2014 Tor Jastrząb

Towarzystwa wzajemnej adoracji…
Tego chyba zawsze się bałem, gdy odwiedzałem nowe miejsca, już oznaczone przez inną grupę.
Bo pewien jestem, że nie tylko mi się zdarzyło pójść na jakieś urodziny, parapetówkę czy inną bibę … i stać jak ten kołek ‘przy barze’, kiwając głową w rytm muzyki, odpalając jednego papierosa od drugiego, wśród ludzi których imion nie zapamiętałem, ale już wiem, że widzę ich ostatni raz. To skrępowanie niepasowania i poczucie, że każdy mnie obserwuje, ocenia i obgaduje … tego zawsze się obawiałem.
Nie ukrywam, że po krótkiej wiadomości: To co? Jedziemy? Od funky’ego, miałem przed oczami siebie z butelką wody, stojącego na środku placu przez kilka godzin … bo prawdopodobnie baru tam nie uświadczę, muzy nie będzie, a do papierosów tak z nudy, to jednak głupio wracać.

Nawigacja nam oświadczyła, że wita nas na miejscu po 1,5 godziny podróży … i, chciałoby się dodać, że życzy nam miłego dnia. Problem polegał na tym, że prócz polnej drogi, tośmy nic nie widzieli – mgła była tak gęsta.

DSC_0215

Po kilku sekundach, po prawej stronie ukazały się nam trybuny (co było nowością, gdyż takowych na XXV lecie nie było), a później główny budynek.

IMG_0811

Po dotarciu na miejsce parkingowe, pierwsze obawy zaczęły się potwierdzać. Funky wyleciał, powitał wszystkich … ja rozpoznałem zaledwie kilka osób. Już chciałem zacząć się użalać nad własnym losem i wymyślać multum wymówek, by uniknąć smutnego losu samotnika na środku placu, gdy pewien Brodacz ścisnął mą dłoń i kilka sekund później zatrudnił do rozwijania bannerów. Kilka sekund później pojawiło się kolejnych dwóch jegomościów i rozpoczęliśmy akcję promocyjną. Brodacz naturalnie cały czas pilnował, byśmy przypadkiem sponsorów do góry nogami nie zawiesili, a że robił to ze sporym młotkiem w ręku, to nawet na sekundę mi to do głowy nie przyszło … choć nie ukrywam, że gdyby nie on (i Brodacz i młotek), mógłbym na taki pomysł wpaść. Ofiar nie było, aczkolwiek Rockatansky jakąś część siebie na torze zostawił (gdyby ktoś znalazł w okolicach trybun kawałeczek palca, prosimy o wysłanie go na adres Karoliny lub Majkel’a, najlepiej w pudełku lub siatce).

MMC_JASTRZAB-1

Po ogarnięciu sponsorów, zostaliśmy zaproszeni do głównego budynku w celu zapoznania się z grupą instruktorów i wysłuchania innych spraw organizacyjnych. Wszyscy słuchali Brodacza ze skupieniem (mimo, że młotka już w dłoni nie dzierżył), więc i ja kiwałem od czasu do czasu głową, a nawet raz się głośno zaśmiałem … mimo, że udziału w wyścigach lub/i przejazdach brać nie zamierzałem.

MMC_JASTRZAB-19

Po oklaskach większość wskoczyła do swych Miat i wyruszyła na kółko zapoznawcze, co by trasę poznać. Mi udało się wbić na prawy do Rockatansky’ego … i od tamtej pory wyczekuję kolejnej rundy MMC … by tym razem przejechać się na torze jako zawodnik. Przez kolejne dwie godziny, mgła powoli znikała z horyzontu, powietrze coraz bardziej pachniało gumą i spalonym olejem, gdzieś w oddali pewien latający dron (zapewne produkcji Cyberdyne Systems) poczuł zapach wolności, a nasz główny fotograf szukał inspiracji u boku do[Man]’a. Piękne Panie wygrzewały się na słońcu, a ja nie wiedziałem, czy patrzeć się na nie, czy wariujące Miaty … wybrałem Panie i wcale tego nie żałuję.

MMC_JASTRZAB-94

Po obiedzie żarty się skończyły, klasa 1,6 rozpoczęła przejazdy mierzone, a pod budynkiem zebrała się grupa widzów i szykujących się do kolejnych rund zawodników. Strasznie pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że co przejazd coraz to inne osoby wskakiwały na prawy fotel startujących MX-5, wymieniając się kaskami z poprzednikami. Fajne to, bo przeważnie byli to zawodnicy startujący w innych klasach, dzielący się doświadczeniem zdobytym przez dwie godziny wolnych jazd z aktualnie startującymi MMC driverami.

MMC_JASTRZAB-429

MMC_JASTRZAB-62

MMC_JASTRZAB-606

Co chwila też ktoś podchodził do mnie, pytając o wyniki faworytów … i nawet kilka zdań o planach na wystartowanie w przyszłym sezonie udało nam się wymienić . Temperatura zaczęła osiągać absurdalne wartości jak na środek jesieni, a wśród widowni kręcił się mocno zainspirowany fotograf. Poważnie i cicho zrobiło się, gdy na torze pojawiła się klasa turbo. No bo powiedzmy sobie szczerze, już sama nazwa KLASA TURBO, brzmi groźnie, nieprawdaż? Opony piszczały, dziewczyny stanikami rzucały, a mężczyźni mdleli… a to wszystko naturalnie bez jakiejkolwiek napinki.

MMC_JASTRZAB-182

Niestety – nie udało mi się zostać na wolną jazdę, która nastąpiła po klasie turbo, bo kotlet w domu stygł, a główny fotograf (a zarazem mój towarzysz na prawym do domu) już drugą godzinę leżał przy linii startu. W drodze do domu mówiliśmy tylko o MMC i planach na przyszły sezon . Pod domem natomiast zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia gdzie był środek placu, baru chyba nie było (nie wiem, nie szukałem), muzę olałem, a o papierosach nawet nie pomyślałem.

Był to jeden z lepszych dni … i już nie mogę się doczekać przyszłego sezonu.

Autor tekstu: Arvi
Zdjęcia mgły: Arvi
Pozostałe smakowite zdjęcia: Michał Opłocki

Top