Przygotowanie miaty do wyjazdu wakacyjnego

co sprawdzić przed wyjazdem i co zabrać w drogę

Dział dedykowany wszelkim wyjazdom w krajou jak i za granicę. Najlepsze trasy, miejsca, porady i rekomendacje.

Moderatorzy: nickesh v2.0, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Mattia
Donator
Donator
Posty: 354
Rejestracja: 29 lis 2016, 21:56
Model: NA
Wersja: 1.8, daily, salon
Lokalizacja: Warszawa Bemowo

14 maja 2019, 10:47

Cześć,

Wybieram się moją NA latem do Petersburga i chciałem Was prosić o rady, jak przygotować auto do takiej podróży. Podejrzewam, że tego lata oprócz mnie będą jeszcze inni, którzy swoje leciwe miaty wyciągną po raz pierwszy w długą podróż i może ten wątek im też się przyda.

Moja NA ma 25 lat, 275.000 km przebiegu, robi rocznie 10.000 km i jeździ po torze, więc na bieżąco jest w niej wszystko sprawdzane i sprawne.

Mam dwa pytania:
  1. Czy w ramach rutynowego serwisu przed wyjazdem zwrócić na coś szczególnie uwagę lub profilaktycznie wymienić, np. gumowe przewody chłodziwa itp.?
  2. Co ze sobą zabrać, żeby drobne usterki móc samodzielnie naprawić na drodze: poza oczywistym olejem, płynem chłodzącym i zestawem narzędzi, brać jakieś typowe drobne części, jak termostat itp.?
Z góry dziękuję za rady! :kciuk:
Awatar użytkownika
Arvi
Moderator
Moderator
Posty: 2378
Rejestracja: 25 lip 2013, 11:01
Model: NA
Wersja: Tiny Tina Edition
Lokalizacja: Warszawa / Stare Włochy
Kontakt:

14 maja 2019, 11:00

Fajny pomysł !!!
Przypiąłbym wątek do góry :)

Może niech każdy spisze swoje doświadczenia wraz z generacją i silnikiem...
“If you want to go fast ... go alone. If you want to go far ... go together.”
mutra
Donator
Donator
Posty: 2093
Rejestracja: 13 mar 2016, 15:50
Model: NB FL
Wersja: Sport S-VT
Lokalizacja: Nottinghamshire

14 maja 2019, 11:46

jak masz sprawne auto, serwisowane na bieżąco to żadnych specjalnych przygotowań raczej robic nie musisz. Ja robię rocznie 2-3 wycieczki po 1500-2000km i zawsze przed sprawdzam wszystkie płyny, dopompowuje dojazdówkę (jak przed każdą podróżą) Jedyne co robię ekstra to doładowuje aku (bo aut nie jeździ na codzień) i podnosze każdy róg i oglądam zawieszenie (bo w przeszłości miałem problem z odkręcającą się śrubą wahacza).

Z narzędzi najbardziej polecam dobre assistance (z autem zastepczym albo opcją holowania do domu). W aucie zawsze mam klucz do kół, lewarek, mały komplet nasadek (5-14)+ dodatkowo nasadkę 17. Rolkę tasmy izolacjnej, trytytki, bezpiecznniki, wd40, poxylinę i litr oleju jakby trzeba było dolać. Nigdy mi nic z tych rzeczy nie było potrzebne.
Jak jechałem do Szkocji gdzie na lawetę się długo czeka to jeszcze wziąłem piankę uszczelniającą do opon. Złapałem gumę i faktycznie uzyłem tej pianki. Nic nie pomogła :mrgreen: więc teraz już nie wożę :mrgreen:
Jeszcze kombinerki mam i czytnik obd :mrgreen:
Awatar użytkownika
pistenbully
Donator
Donator
Posty: 642
Rejestracja: 01 sie 2017, 13:49
Model: NB
Wersja: 10th Anniversary
Lokalizacja: Gdańsk

14 maja 2019, 13:56

mutra pisze:
14 maja 2019, 11:46
jak masz sprawne auto, serwisowane na bieżąco to żadnych specjalnych przygotowań raczej robic nie musisz. Ja robię rocznie 2-3 wycieczki po 1500-2000km i zawsze przed sprawdzam wszystkie płyny, dopompowuje dojazdówkę (jak przed każdą podróżą) Jedyne co robię ekstra to doładowuje aku (bo aut nie jeździ na codzień) i podnosze każdy róg i oglądam zawieszenie (bo w przeszłości miałem problem z odkręcającą się śrubą wahacza).

Z narzędzi najbardziej polecam dobre assistance (z autem zastepczym albo opcją holowania do domu). W aucie zawsze mam klucz do kół, lewarek, mały komplet nasadek (5-14)+ dodatkowo nasadkę 17. Rolkę tasmy izolacjnej, trytytki, bezpiecznniki, wd40, poxylinę i litr oleju jakby trzeba było dolać. Nigdy mi nic z tych rzeczy nie było potrzebne.
Jak jechałem do Szkocji gdzie na lawetę się długo czeka to jeszcze wziąłem piankę uszczelniającą do opon. Złapałem gumę i faktycznie uzyłem tej pianki. Nic nie pomogła :mrgreen: więc teraz już nie wożę :mrgreen:
Jeszcze kombinerki mam i czytnik obd :mrgreen:
A młotek?? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A tak zupełnie serio, to ja kiedyś wpadłem na pomysł (nie w miacie), że jeżeli już wyczytałem w instrukcji i zobaczyłem na yt jak się demontuje lampę, to wymienię w niej (i w drugiej) wszystkie żarówki za jednym zamachem. Od tamtego czasu nie musiałem do nich zaglądać ani razu.
Mydelniczka 10th Anniversary Edition
mutra
Donator
Donator
Posty: 2093
Rejestracja: 13 mar 2016, 15:50
Model: NB FL
Wersja: Sport S-VT
Lokalizacja: Nottinghamshire

14 maja 2019, 14:38

pistenbully pisze:
14 maja 2019, 13:56
mutra pisze:
14 maja 2019, 11:46
jak masz sprawne auto, serwisowane na bieżąco to żadnych specjalnych przygotowań raczej robic nie musisz. Ja robię rocznie 2-3 wycieczki po 1500-2000km i zawsze przed sprawdzam wszystkie płyny, dopompowuje dojazdówkę (jak przed każdą podróżą) Jedyne co robię ekstra to doładowuje aku (bo aut nie jeździ na codzień) i podnosze każdy róg i oglądam zawieszenie (bo w przeszłości miałem problem z odkręcającą się śrubą wahacza).

Z narzędzi najbardziej polecam dobre assistance (z autem zastepczym albo opcją holowania do domu). W aucie zawsze mam klucz do kół, lewarek, mały komplet nasadek (5-14)+ dodatkowo nasadkę 17. Rolkę tasmy izolacjnej, trytytki, bezpiecznniki, wd40, poxylinę i litr oleju jakby trzeba było dolać. Nigdy mi nic z tych rzeczy nie było potrzebne.
Jak jechałem do Szkocji gdzie na lawetę się długo czeka to jeszcze wziąłem piankę uszczelniającą do opon. Złapałem gumę i faktycznie uzyłem tej pianki. Nic nie pomogła :mrgreen: więc teraz już nie wożę :mrgreen:
Jeszcze kombinerki mam i czytnik obd :mrgreen:
A młotek?? :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A tak zupełnie serio, to ja kiedyś wpadłem na pomysł (nie w miacie), że jeżeli już wyczytałem w instrukcji i zobaczyłem na yt jak się demontuje lampę, to wymienię w niej (i w drugiej) wszystkie żarówki za jednym zamachem. Od tamtego czasu nie musiałem do nich zaglądać ani razu.
Młotek też, na siedzeniu kierowcy 👌
Awatar użytkownika
Mattia
Donator
Donator
Posty: 354
Rejestracja: 29 lis 2016, 21:56
Model: NA
Wersja: 1.8, daily, salon
Lokalizacja: Warszawa Bemowo

16 maja 2019, 7:50

dzięki, dzięki! :kciuk:
a pozostali roadtripperzy? dorzućcie coś od siebie pls
nickeshu?
Awatar użytkownika
Domel
Donator
Donator
Posty: 207
Rejestracja: 26 gru 2013, 10:41
Model: NB FL
Wersja: SilverBlues
Lokalizacja: Kraków

16 maja 2019, 19:44

Przed długimi tripami zazwyczaj przejeżdzam na stację diagnostyczną i proszę o przeczesanie hamulców, luzów w zawieszeniu amorów itp. Jak jest sprawny diagnosta, to ogarnia to w 10 min i kasuje 20-40zł.
Awatar użytkownika
Mattia
Donator
Donator
Posty: 354
Rejestracja: 29 lis 2016, 21:56
Model: NA
Wersja: 1.8, daily, salon
Lokalizacja: Warszawa Bemowo

22 maja 2019, 19:50

no dobra, żarówki wymienił, luzy posprawdzał... nic więcej?
może miał ktoś w podróży jakąś mechaniczną przygodę, z której płynie morał dla ogółu?
Awatar użytkownika
Hookie
Donator
Donator
Posty: 2617
Rejestracja: 01 gru 2011, 19:22
Model: ND
Wersja: 2.0 Club
Lokalizacja: Katowice

22 maja 2019, 20:29

Mi kiedyś się skończyło paliwo w samochodzie, jak jechałem pod górkę, na torowisku tramwajowym... Myślę, że nic gorszego Cię nie może spotkać - hej, to MX-5. :D
2011-12: NB 1.8 '98 10th Anni nr 2260 - Miatulka
2013: NA 1.6 '90 - Babcia
2015 - 2017: NBfl 1.6 '04 - Furia
Kwiecień 2018 - obecnie: ND 2.0 '16 Club - Kocur
Styczeń 2019 - obecnie: NB 1.6 RIP silnik 1.8 146 KM - Hejka 2.0
Awatar użytkownika
pistenbully
Donator
Donator
Posty: 642
Rejestracja: 01 sie 2017, 13:49
Model: NB
Wersja: 10th Anniversary
Lokalizacja: Gdańsk

22 maja 2019, 21:34

Wrzuć na zapas kawałek gumowego wężyka just in case.
Mydelniczka 10th Anniversary Edition
mutra
Donator
Donator
Posty: 2093
Rejestracja: 13 mar 2016, 15:50
Model: NB FL
Wersja: Sport S-VT
Lokalizacja: Nottinghamshire

23 maja 2019, 1:48

Ja w kadecie raz miałem problem z nieszczelnym wężem chłodnicy- zakleiłem etykietą z butelki oleju. Jeszcze 6 mies. Tak przejeździł zanim kupiłem nowy wąż.
W emixie gumę łapałem dwa razy. Jak masz miejsce to możesz wziąć pełnowymiarowe koło bo dojazdówka to masakra.
Awatar użytkownika
meewosh
Posty: 995
Rejestracja: 16 cze 2015, 20:52
Model: NA
Wersja: 1.8 '94
Lokalizacja: Ogrodzieniec

23 maja 2019, 17:57

Jeżeli auto jest po serwisie (rozrząd, płyny, sprawdzone zawieszenie itp) to jedyne czego bym sie spodziewal ze może udupic wyjazd to alternator, czujnik walka, cewka, ewentualnie sparcialy lub przegryziony ;) wąż ukladu chłodzenia.

Wysłane z mojego Nokia 7.1 przy użyciu Tapatalka

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Było sobie NB ... viewtopic.php?f=22&t=17700&hilit=meewosh

Jest sobie NA ... viewtopic.php?f=22&t=25585&p=450826&hilit=meewosh#p450826
Awatar użytkownika
andred
Posty: 155
Rejestracja: 18 paź 2016, 20:01
Model: NB FL
Wersja: Memories
Lokalizacja: Łódź

26 cze 2019, 10:27

Komplet trytytek.....bez tego nie należy wyruszać nawet w najkrótszą podróż.
turbo pchała
Posty: 4269
Rejestracja: 02 mar 2014, 17:04
Model: NB FL
Wersja: Silver Blues
Lokalizacja: Warszawa

26 cze 2019, 13:09

Assistance i w drogę. Całe Bałkany zrobiłem mając zestaw kluczy tylko.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

"Jeśli po zaparkowaniu nie patrzysz na niego, zanim odejdziesz, to znaczy, że kupiłeś sobie zły samochód."

Moja -> http://www.mx5klubpolska.pl/forum/viewtopic.php?f=22&t=13537&start=60
Obrazek
Awatar użytkownika
WSR
Posty: 90
Rejestracja: 24 wrz 2018, 11:05
Model: Inny

26 cze 2019, 13:57

A jakie TU ogarnia assistance na starsze auta? Kiedyś pytałem, to mieli tylko jakieś skromne holowania i niewiele więcej.

Z takich patentów to uszkodzoną chłodnicę (całkiem spore dziury) można załatać szpachlówką do nadwozi.
Ja kiedyś woziłem przewód instalacyjny 2,5mm2, bo to się nadawało i na opaski zaciskowe i na łatanie instalacji.
Na przebite (nie rozerwane) opony dobre są pompki 12V, byle nie chińskie, mam jakąś z bmw i pompuje bardzo sprawnie.
turbo pchała
Posty: 4269
Rejestracja: 02 mar 2014, 17:04
Model: NB FL
Wersja: Silver Blues
Lokalizacja: Warszawa

26 cze 2019, 17:55

Normalnie, jadąc na Bałkany miałem 400km wykupione.
Ale widziałem że mam 7tys do pokonania i w zapasie 1000zl na ew wynajęcie z pl lawety.

Zarówno AC jak i Assistance na starsze pojazdy normalnie możesz kupić i nie kosztuje majątku. Mam i używam.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

"Jeśli po zaparkowaniu nie patrzysz na niego, zanim odejdziesz, to znaczy, że kupiłeś sobie zły samochód."

Moja -> http://www.mx5klubpolska.pl/forum/viewtopic.php?f=22&t=13537&start=60
Obrazek
Awatar użytkownika
nickesh v2.0
Moderator podróży
Moderator podróży
Posty: 7468
Rejestracja: 11 mar 2014, 10:13
Model: NB FL
Lokalizacja: Warszawa

10 lip 2019, 23:15

Na prośbę zainteresowanych, przeklejam to, co już kiedyś wypisałem w innym miejscu:
(...) w rozwiniętych krajach Europy nie kupisz na stacji benzynowej zwykłej Poxiliny. A w słabo rozwiniętych... Cóż, czasem ciężko kupić cokolwiek. Lepiej weź. U nas kosztuje 10 zł. W sierpniu nie miałem jej w Austrii. Ten błąd kosztował mnie ok. 1500 zł.

Jeśli chodzi o ubezpieczenia, to w praktyce są bezużyteczne, albo generują ogromne dodatkowe koszty. Nikt Ci nie przywiezie starej NA na lawecie z Norwegii, czy Grecji. W razie usterki ubezpieczyciel zaoferuje Ci hotel i auto zastępcze... No i co z tego? Oddasz NA do lokalnego warsztatu, pojedziesz do domu, a po miesiącu będziesz wracał do Neapolu (czy gdziekolwiek jedziesz) po swoją NA? Gdzie Ci ją naprawią? W ASO? Kilkukrotnie przekroczysz wartość auta. W jakimś mirkowym warsztacie? Sorry, ale ani Giuseppe, ani żaden z 1500 pozostałych mieszkańców jego miasteczka nie mówi po angielsku, ani w żadnym innym języku, niż włoski. A nawet jak się dogadasz - wiesz jak wygląda stare auto Polaka po miesiącu w warsztacie u Włocha? Poczytaj na forum jak wyglądają stare auta Polaków po miesiącu na słono opłaconych parkingach podziemnych. Nie będziesz go już chciał.

Twoje ubezpieczenie nic Ci nie da, jak ktoś w Ciebie wjedzie. Ja ostatnio miałem przyjemność z Sycylijczykiem, który od 4 lat nie zapłacił OC. Ok, można kłamać, że to Twoja wina i pociągnąć z AC. Ale przecież do NA nie masz AC. Można też skorzystać z funduszu gwarancyjnego - powodzenia ;)

Rozwiązaniem jest coś, czego nie miałbyś, jadąc w podróż dowolnym innym autem - Klub MX-5. Zarejestruj się na forach i FB w każdym kraju, do którego jedziesz. Wszędzie działa to tak samo jak u nas, albo jeszcze lepiej. Ci ludzie są niewiarygodnie pomocni, przyjaźni i zorganizowani. Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego, co może Ci się przytrafić po drugiej stronie kontynentu. Ale znakomitą większość z tych problemów potrafią, w ciągu kilku godzin, rozwiązać właściciele innych Miat.
Wyposażenie auta to jedna sprawa (może Ci się przydadzą nasze notatki sprzed wypadu do Norwegii w 2015 na trzy auta: NA, NB i NC: https://docs.google.com/document/d/1Tli ... t_l_MtK2UA), ale równie ważne, a może nawet ważniejsze, są finanse, komunikacja i formalności.

O ubezpieczeniach już pisałem - ekwiwalentem jest wsparcie z lokalnych klubów MX-5 w innych krajach.

Finanse. Lepiej nie mieć ze sobą gotówki na cały wyjazd, a płacenie kartą za granicą może kosztować do 10% więcej (kiedyś się na to naciąłem). Nie wspominając o tym, że będziesz płacił w różnych miejscach i w końcu ktoś może Ci podkraść ten nr karty i CVC (jak mnie w grudniu). Obecnie świetnym rozwiązaniem jest Revolut i inne, rozkwitające bujnie alternatywy nim inspirowane. Jeśli jeszcze nie masz, zamów kartę. Dojdzie w kilka dni, wszystko za free. Będziesz płacił kartą po kursie uśrednionym (bez żadnej prowizji, opłat, ani podwójnych przewalutowań - taniej, niż wymiana walut w kantorze). Pojedziesz przez kilka krajów, z różnymi walutami. Taka karta multiwalutowa oszczędzi Ci mnóstwo stresu, kosztów i czasu na poszukiwanie kantorów. Gotówkę w lokalnej walucie możesz pobrać z dowolnego bankomatu, również za darmo (do jakiegoś limitu, chyba 200€). No i w razie problemów blokujesz tę kartę w aplikacji na telefonie. A jak nie zdążysz, to zabiorą Ci tylko tyle, ile masz na niej - trzymaj tam tylko małą kwotę, która jest Ci potrzebna na dany dzień. Doładowanie z innej karty przez appkę trwa 1 sekundę, więc to żaden problem. Mnie to ostatnio uratowało. Ktoś chciał nakupować jakichś pierdół za kilka tyś. zł ze sklepów internetowych w USA i UK. Ale miałem na karcie tylko kilka zł, więc zostali z niczym. Do usług internetowych, jak systemy Bookingu, czy Wizzaira, podawaj kartę wirtualną (w Revolucie póki co jest za darmo, a w innych bankach to nie wiem). W razie problemów usuniesz ją i dodasz nową w 2 sekundy.

Komunikacja. Mimo, że mamy roaming w UE, obowiązują w nim już limity. Najlepiej pobierać sobie mapy Google'owe do trybu offline przed podróżą (albo w trakcie, przez WiFi w hotelach). Booking.com zżera mnóstwo transferu. Facebook też. Poza tym, w Albanii, Bośni i Czarnogórze za jakieś minimalne ilości danych zapłacisz krocie. Uznaj po prostu, że tam nie ma mobilnego internetu. Oczywiście weź zapasowy telefon i kartę (pewnie nie jedziesz sam, więc to sprawa sama się rozwiązuje). A przede wszystkim bardzo uważaj na ten telefon. W razie jakichkolwiek problemów, to jest Twoje najważniejsze narzędzie (nawigacja, Internet, kontakt z ubezpieczycielem, lokalnymi klubami MX-5, polskim Klubem MX-5, policją itd.).

Wydrukuj sobie oświadczenie o kolizji w każdym języku, który napotkasz. To jest bardzo ważne. W listopadzie przez brak włoskiej formatki spędziłem na komisariacie 3h i nic nie wskórałem. Ani polsko-, ani anglojęzyczne formatki nie mają mocy prawnej, gdy Chorwat, czy Grek wjedzie Ci w tylny zderzak. Ubezpieczyciel powie, że Chorwat i Grek nie rozumieli, co podpisują. W ogóle w przypadku kolizji nie ruszaj auta z miejsca. Sprawcy też. Od razu policja. Jak pojedziesz ze sprawcą na komisariat, policja nic nie może zrobić (ja tak miałem).

Poza drukami oświadczeń o kolizji, wydrukuj sobie dokument "Konwencji Wiedeńskiej" (viewtopic.php?f=18&t=14448). Za wiele drobiazgów możesz dostać mandaty za granicą. Np. w Czechach za brak dodatkowej pary okularów, albo kompletu żarówek do auta. Takich pretekstów policja ma setki. Mimo że oni dokładnie wiedzą, że Twoje auto musi spełniać przepisy technicznie Twojego kraju, a nie ich, to czasem będą udawać, że nie wiedzą, dopóki nie pokażesz im wydruku konwencji, która to reguluje.

Pamiętaj, że potrzebujesz Zielonej Karty na wjazd do Bośni, Czarnogóry, Albanii i Serbii.

Wyrób sobie kartę EKUZ. Dzięki niej nie wystawią Ci rachunku za szpital itd. Doczytaj sobie. Z tego, co kojarzę, jest darmowa.
Wykup dodatkowe ubezpieczenie podróżne na dni, w których będziesz przebywał w krajach, które nie honorują karty EKUZ (to kilkanaście zł / os.).

Upewnij się, że masz jeszcze dużo czasu do przeglądu technicznego. Gdybyś z jakiegokolwiek powodu musiał zostawić auto na dłużej, a przegląd wygaśnie, będziesz miał przerąbane.

Zrób sobie kopie dokumentów: paszportu, dowodu osobistego, dowodu rejestracyjnego, prawa jazdy, ubezpieczeń itp.
Nie musisz tego drukować, ale przynajmniej porób zdjęcia telefonem i wrzuć na jakiegoś Dropboxa, czy gdzieś. Jak Ci ukradną portfel, to bez kopii będziesz miał przerąbane. A to się dzieje bardzo często! Nie lekceważ tego.

Znajdź w aucie miejsce na dwie flaszki Żubrówki, których sam nie wypijesz ;). To niewiarygodne, jak zamarznięte serca i umysły otwierają się na widok polskiej wódki. Policjant, lekarz, czy laweciarz - każdy przyjmie flaszkę jako ekwiwalent słonej zapłaty, w geście litości dla strudzonego podróżnika z "bloku wschodniego" ;)
Najlepiej byłoby zebrać wszystkie komentarze z tego wątku i uporządkować je w pierwszym wpisie (z ewentualnymi odnośnikami).
Awatar użytkownika
andred
Posty: 155
Rejestracja: 18 paź 2016, 20:01
Model: NB FL
Wersja: Memories
Lokalizacja: Łódź

11 lip 2019, 7:26

nickesh v2.0 pisze:
10 lip 2019, 23:15
Na prośbę zainteresowanych, przeklejam to, co już kiedyś wypisałem w innym miejscu:
(...) w rozwiniętych krajach Europy nie kupisz na stacji benzynowej zwykłej Poxiliny. A w słabo rozwiniętych... Cóż, czasem ciężko kupić cokolwiek. Lepiej weź. U nas kosztuje 10 zł. W sierpniu nie miałem jej w Austrii. Ten błąd kosztował mnie ok. 1500 zł.

Jeśli chodzi o ubezpieczenia, to w praktyce są bezużyteczne, albo generują ogromne dodatkowe koszty. Nikt Ci nie przywiezie starej NA na lawecie z Norwegii, czy Grecji. W razie usterki ubezpieczyciel zaoferuje Ci hotel i auto zastępcze... No i co z tego? Oddasz NA do lokalnego warsztatu, pojedziesz do domu, a po miesiącu będziesz wracał do Neapolu (czy gdziekolwiek jedziesz) po swoją NA? Gdzie Ci ją naprawią? W ASO? Kilkukrotnie przekroczysz wartość auta. W jakimś mirkowym warsztacie? Sorry, ale ani Giuseppe, ani żaden z 1500 pozostałych mieszkańców jego miasteczka nie mówi po angielsku, ani w żadnym innym języku, niż włoski. A nawet jak się dogadasz - wiesz jak wygląda stare auto Polaka po miesiącu w warsztacie u Włocha? Poczytaj na forum jak wyglądają stare auta Polaków po miesiącu na słono opłaconych parkingach podziemnych. Nie będziesz go już chciał.

Twoje ubezpieczenie nic Ci nie da, jak ktoś w Ciebie wjedzie. Ja ostatnio miałem przyjemność z Sycylijczykiem, który od 4 lat nie zapłacił OC. Ok, można kłamać, że to Twoja wina i pociągnąć z AC. Ale przecież do NA nie masz AC. Można też skorzystać z funduszu gwarancyjnego - powodzenia ;)

Rozwiązaniem jest coś, czego nie miałbyś, jadąc w podróż dowolnym innym autem - Klub MX-5. Zarejestruj się na forach i FB w każdym kraju, do którego jedziesz. Wszędzie działa to tak samo jak u nas, albo jeszcze lepiej. Ci ludzie są niewiarygodnie pomocni, przyjaźni i zorganizowani. Nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego, co może Ci się przytrafić po drugiej stronie kontynentu. Ale znakomitą większość z tych problemów potrafią, w ciągu kilku godzin, rozwiązać właściciele innych Miat.
Wyposażenie auta to jedna sprawa (może Ci się przydadzą nasze notatki sprzed wypadu do Norwegii w 2015 na trzy auta: NA, NB i NC: https://docs.google.com/document/d/1Tli ... t_l_MtK2UA), ale równie ważne, a może nawet ważniejsze, są finanse, komunikacja i formalności.

O ubezpieczeniach już pisałem - ekwiwalentem jest wsparcie z lokalnych klubów MX-5 w innych krajach.

Finanse. Lepiej nie mieć ze sobą gotówki na cały wyjazd, a płacenie kartą za granicą może kosztować do 10% więcej (kiedyś się na to naciąłem). Nie wspominając o tym, że będziesz płacił w różnych miejscach i w końcu ktoś może Ci podkraść ten nr karty i CVC (jak mnie w grudniu). Obecnie świetnym rozwiązaniem jest Revolut i inne, rozkwitające bujnie alternatywy nim inspirowane. Jeśli jeszcze nie masz, zamów kartę. Dojdzie w kilka dni, wszystko za free. Będziesz płacił kartą po kursie uśrednionym (bez żadnej prowizji, opłat, ani podwójnych przewalutowań - taniej, niż wymiana walut w kantorze). Pojedziesz przez kilka krajów, z różnymi walutami. Taka karta multiwalutowa oszczędzi Ci mnóstwo stresu, kosztów i czasu na poszukiwanie kantorów. Gotówkę w lokalnej walucie możesz pobrać z dowolnego bankomatu, również za darmo (do jakiegoś limitu, chyba 200€). No i w razie problemów blokujesz tę kartę w aplikacji na telefonie. A jak nie zdążysz, to zabiorą Ci tylko tyle, ile masz na niej - trzymaj tam tylko małą kwotę, która jest Ci potrzebna na dany dzień. Doładowanie z innej karty przez appkę trwa 1 sekundę, więc to żaden problem. Mnie to ostatnio uratowało. Ktoś chciał nakupować jakichś pierdół za kilka tyś. zł ze sklepów internetowych w USA i UK. Ale miałem na karcie tylko kilka zł, więc zostali z niczym. Do usług internetowych, jak systemy Bookingu, czy Wizzaira, podawaj kartę wirtualną (w Revolucie póki co jest za darmo, a w innych bankach to nie wiem). W razie problemów usuniesz ją i dodasz nową w 2 sekundy.

Komunikacja. Mimo, że mamy roaming w UE, obowiązują w nim już limity. Najlepiej pobierać sobie mapy Google'owe do trybu offline przed podróżą (albo w trakcie, przez WiFi w hotelach). Booking.com zżera mnóstwo transferu. Facebook też. Poza tym, w Albanii, Bośni i Czarnogórze za jakieś minimalne ilości danych zapłacisz krocie. Uznaj po prostu, że tam nie ma mobilnego internetu. Oczywiście weź zapasowy telefon i kartę (pewnie nie jedziesz sam, więc to sprawa sama się rozwiązuje). A przede wszystkim bardzo uważaj na ten telefon. W razie jakichkolwiek problemów, to jest Twoje najważniejsze narzędzie (nawigacja, Internet, kontakt z ubezpieczycielem, lokalnymi klubami MX-5, polskim Klubem MX-5, policją itd.).

Wydrukuj sobie oświadczenie o kolizji w każdym języku, który napotkasz. To jest bardzo ważne. W listopadzie przez brak włoskiej formatki spędziłem na komisariacie 3h i nic nie wskórałem. Ani polsko-, ani anglojęzyczne formatki nie mają mocy prawnej, gdy Chorwat, czy Grek wjedzie Ci w tylny zderzak. Ubezpieczyciel powie, że Chorwat i Grek nie rozumieli, co podpisują. W ogóle w przypadku kolizji nie ruszaj auta z miejsca. Sprawcy też. Od razu policja. Jak pojedziesz ze sprawcą na komisariat, policja nic nie może zrobić (ja tak miałem).

Poza drukami oświadczeń o kolizji, wydrukuj sobie dokument "Konwencji Wiedeńskiej" (viewtopic.php?f=18&t=14448). Za wiele drobiazgów możesz dostać mandaty za granicą. Np. w Czechach za brak dodatkowej pary okularów, albo kompletu żarówek do auta. Takich pretekstów policja ma setki. Mimo że oni dokładnie wiedzą, że Twoje auto musi spełniać przepisy technicznie Twojego kraju, a nie ich, to czasem będą udawać, że nie wiedzą, dopóki nie pokażesz im wydruku konwencji, która to reguluje.

Pamiętaj, że potrzebujesz Zielonej Karty na wjazd do Bośni, Czarnogóry, Albanii i Serbii.

Wyrób sobie kartę EKUZ. Dzięki niej nie wystawią Ci rachunku za szpital itd. Doczytaj sobie. Z tego, co kojarzę, jest darmowa.
Wykup dodatkowe ubezpieczenie podróżne na dni, w których będziesz przebywał w krajach, które nie honorują karty EKUZ (to kilkanaście zł / os.).

Upewnij się, że masz jeszcze dużo czasu do przeglądu technicznego. Gdybyś z jakiegokolwiek powodu musiał zostawić auto na dłużej, a przegląd wygaśnie, będziesz miał przerąbane.

Zrób sobie kopie dokumentów: paszportu, dowodu osobistego, dowodu rejestracyjnego, prawa jazdy, ubezpieczeń itp.
Nie musisz tego drukować, ale przynajmniej porób zdjęcia telefonem i wrzuć na jakiegoś Dropboxa, czy gdzieś. Jak Ci ukradną portfel, to bez kopii będziesz miał przerąbane. A to się dzieje bardzo często! Nie lekceważ tego.

Znajdź w aucie miejsce na dwie flaszki Żubrówki, których sam nie wypijesz ;). To niewiarygodne, jak zamarznięte serca i umysły otwierają się na widok polskiej wódki. Policjant, lekarz, czy laweciarz - każdy przyjmie flaszkę jako ekwiwalent słonej zapłaty, w geście litości dla strudzonego podróżnika z "bloku wschodniego" ;)
Najlepiej byłoby zebrać wszystkie komentarze z tego wątku i uporządkować je w pierwszym wpisie (z ewentualnymi odnośnikami).
Po takiej instrukcji strach z domu wychodzić, a co dopiero mówić o jakimś wyjeździe :shock:
Awatar użytkownika
pistenbully
Donator
Donator
Posty: 642
Rejestracja: 01 sie 2017, 13:49
Model: NB
Wersja: 10th Anniversary
Lokalizacja: Gdańsk

11 lip 2019, 9:05

andred pisze:
11 lip 2019, 7:26
Po takiej instrukcji strach z domu wychodzić, a co dopiero mówić o jakimś wyjeździe :shock:
E tam, tylko objętość wywodu robi wrażenie. Oprócz tych wydruków wszelkich papierków w językach Świata reszta ta taki zwyczajny standard. Ale dobrze sobie przypomnieć wg. check listy.
Dodałbym tylko dla osób jeżdżących samochodami rejestrowanymi na firmę papierek potwierdzający upoważnienie do prowadzenia tego auta (tłumaczone na odpowiedni język zulu gula) podpisane przez kogoś widniejącego w KRS.
Mydelniczka 10th Anniversary Edition
Awatar użytkownika
Mattia
Donator
Donator
Posty: 354
Rejestracja: 29 lis 2016, 21:56
Model: NA
Wersja: 1.8, daily, salon
Lokalizacja: Warszawa Bemowo

11 lip 2019, 13:18

Dzięki!!! :senkju:
W wolnej chwili przejrzę cały wątek i wszystkie komentarze, za które dziękuję, spiszę w pierwszym poście
Awatar użytkownika
nickesh v2.0
Moderator podróży
Moderator podróży
Posty: 7468
Rejestracja: 11 mar 2014, 10:13
Model: NB FL
Lokalizacja: Warszawa

12 lip 2019, 11:38

andred pisze:
11 lip 2019, 7:26
Po takiej instrukcji strach z domu wychodzić, a co dopiero mówić o jakimś wyjeździe :shock:
Paradoksalnie to jest właśnie przepis na to, że wyjeżdżając w daleką podróż Miatą, możesz mieć wszystko w nosie i niczym się nie ograniczać. Wszyscy czasem szalejemy po górskich drogach, zużywamy klocki, rozbijamy auta, zbieramy mandaty, upijamy się w szemranym towarzystwie, gubimy bagaże, mylimy numery lotów... Nie obchodzi mnie to. Nie mam zamiaru się ograniczać, ani martwić o te pierdoły na wakacjach :)
Awatar użytkownika
Verteru
Posty: 242
Rejestracja: 27 sie 2010, 19:48
Model: NA
Wersja: 1.6
Lokalizacja: Warszawa/Sosnowiec
Kontakt:

12 lip 2019, 13:14

Ja miałem jedną przygodę. Spadły mi z łożysk ramiona wycieraczek (te co są pod maską). Jechałem w stresie z Warszawy na koncert do Katowic gdzie miało padać i lepiłem trytkami strytkami taśmą etc ale od razu spadało.
Na spokojnie następnego dnia okazało się, że trzeba wyjąć te plastikowe łożyska, założyć sam metal i zabezpieczyć mała trytką.
ODPOWIEDZ