Mazda MX-5 RF … czyli jak Tomasz Knapik skradł mi premierę.

To było, chyba, jakieś 2 lub 3 tygodnie temu, kiedy ma połowica zdradziła mi, że otrzymała w prezencie wejściówki na premierę Mazdy MX-5 RF. Jak każdy szanujący się fan tych rozkosznych bezdaszników, ucieszyłem się potwornie, bo dobrze wspominam klubową premierę znad Zegrza, a i cały ten dach mnie mocno intryguje. I pewnie wszystko by było tak jak zaplanowałem, gdyby nie pewien głos…

Warto Wam wiedzieć, że większość z nas – 30cośtam i 40cośtamlatków – ma ogromny sentyment do tego człowieka. Moim zdaniem, jest to lektor jedyny w swoim rodzaju. Człowiek, który czytając dany film modyfikował go nieodwracalnie i do dziś dzień część z nas nie jest w stanie obejrzeć Terminatora 2 bez Pana Tomasza. A takich filmów jest setki, jak nie tysiące … i wbrew pozorom ten wiatrak ma sporo do podpisanego pod niniejszym tekstem piernika.

Wpierw samo elektroniczne zaproszenie przemówiło głosem Pana Knapika. A gdy stawiliśmy się w OCH Teatrze w Warszawie w same Mikołajki, ten zaprosił nas na salę, samotnie siedząc na scenie, czekając aż całość gości wygodnie się rozsiądzie. Sam spektakl, to dowcipna opowieść o przeciętnym pracowniku korporacyjnym, który kiedyś był wolnym duchem rockandrollowcem, a teraz praca skradła mu duszę i tak żyje od deadline’u do deadline’u cierpliwie czekając na – przekładany przez szefa – urlop. Finalnie, spoiler alert, zirytowana nastawieniem męża do życia żona pobudza jego wyobraźnię i aktorzy wracają do wspomnień z czasów gdy podróżowali po Włoszech… i w tym też momencie pojawia się na scenie Mazda MX-5 RF, a para głównych bohaterów ponownie przeżywa swój legendarny urlop za kółkiem japońskiego roadstera podróżując tym razem po Polsce. Uffff… Koniec spoilera. Coś mogłem z historii pokręcić, bo za bardzo byłem skupiony na głosie lektora, który co chwilę opisywał nam co widzimy na scenie, niejednokrotnie robiąc to w bardzo dowcipny sposób. Dlatego też tą opowieść zapamiętam jako podróż do starych dobrych czasów, gdzie wszystko było prostsze, lata cieplejsze, kobiety odważniejsze, samochody piękniejsze, a benzyna … no benzyna była na kartki, ale wiecie o co chodzi. Sam spektakl był utrzymany w lekkiej atmosferze, z widowni co i rusz wyłaniali się kolejni aktorzy, a latający dookoła dziennikarze przerywali powagę spektaklu swoimi migawkami i przeprosinami za podeptanie butów … nawet sam zdecydowałem się wyciągnąć telefon, coby zrobić zdjęcie, oczywiście, Tomaszowi Knapikowi. Ale: do brzegu Panie Cieśliński. Niektórzy z nas czytają te wypociny, by się więcej dowiedzieć o samym samochodzie…

 15401038_10154812554171912_4961443870441102444_n

Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.

Zostaje jednostka 1.5, która do dziś mnie najbardziej ciekawi. Dodatkowo 2.0 dostaje automat z łopatkami – może być zabawnie. Dach otwiera się szybko i jedyną jego wadą, jak to zauważył jeden z dziennikarzy, jest fakt, że trzeba przycisk trzymać by ten się złożył lub otworzył. „Daj 10 minut i potrzymaj nam piwo – nasza ekipa na 100% to ogarnie w kilka chwil” – w ten sposób przeszmuglowałem informację, żem klubowicz i że podzielam jego fascynację tym pojazdem. W środku niczego nie poprawili, a ja oficjelom zawracać głowy nie chciałem, pytając o żółte amortyzatory, czy szansę na beżowe wnętrze. Spodobał mi się natomiast przeźroczysty windshot, ale też nie dopytałem, czy będzie możliwość zamówienia podobnego do zwykłej wersji. Samochód ma być na wiosnę 2017 … i kolejka już jest (zarówno do jazd testowych, jak i zakupu).

img_1605

A że każdy z nas zna już te specyfikacje i wiemy ile samochód można obniżyć by wyglądał jeszcze lepiej, relatywnie ogarniamy ET i rozmiar felgi by poprawić wygląd najnowszej generacji to przejdźmy do najważniejszego – bryły. Ale nie jestem w stanie wam udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Gdy inni pili i zajadali się wspaniałym cateringiem, ja przez godzinę siedziałem w pierwszym rzędzie i analizowałem nowy wygląd MX-5.

To piękny samochód. Wyjątkowo piękny. Ma zadziorność, ma charakter – widać, że zabawa rozpocznie się zaraz po przekręceniu … po odpaleniu silnika. Ale… ale dla mnie to już nie roadster. Jakkolwiek bardzo funkcjonalny w naszym klimacie – szczególnie wczesną wiosną i późną jesienią – dach, trochę psuje kształt, który zwykł mi się kojarzyć z emikspiątkami. Dla mnie Miata to malutki samochód, którego elementem charakterystycznym jest relatywnie długa maska, ramka szyby, kierowca wraz z zagłówkiem i krótki bagażnik. Tak z boku wygląda idealny roadster i tu gdzieś mi to uleciało. Jest tego wszystkiego trochę za dużo.

img_1609

Krótka dygresja, nim przejdę do meritum:

Za każdym razem jak mijam jakiekolwiek cabrio ze swoim systemem Harman Kardon, alcantarą i windshotem zajmującym miejsce pasażerów z tyłu (gdy mam do czynienia z klasą premium) lub jakiś projekt obniżony z głośnym wydechem i wojowniczym kierowcą (gdy trafiam na Astrę lub innego Golfa), za każdym  razem mam ochotę spytać: Why so serious?!?

Właśnie trochę tak zareagowałem na nowego eNDeka ze swoim chowającym się szybkimkuprem. Co się stało ziom? Why so serious?!?

Ale może to moja wina… może wszystko co nie ma otwieranych świateł i dachu, który chowa się w ułamku sekundy wykorzystując siłę mięśni (sic) kierowcy… może cała ta elektronika skradła magię staroszkolnych roadsterów dla takich ludzi jak ja, ale zupełnie to nie przeszkadza nowemu pokoleniu, które bez klimatyzacji i ABSu samochodu sobie nie wyobraża.

Nie ma co analizować do jakiego pokolenia jest adresowany eReF. Samochód trzeba zobaczyć i wyrobić sobie własną opinię. Bo może dla jednych będzie spełnieniem marzeń, a dla innych okaże się zwykłą ciekawostką. Ale samochód jest piękny i widać, że nienaturalnie się czuje stojąc.

15304468_10154812554966912_6160416433826653739_o

Ja? Ja spędziłem cudowne Mikołajki przy akompaniamencie jednego z najpiękniejszych głosów wszechczasów. Z wypiętą klatką piersiową przyjmowałem kolejne ciepłe słowa, jakie padały z ust przedstawicieli Mazda Polska pod adresem polskiego Klubu MX-5 i wszystkich klubowiczów (nie, nie krzyknąłem, że piłem z typem, co SkyFreedom wymyślił – ale chciałem) ciesząc się, że ostał mi się w szufladzie fioletowy krawat, bo jeżeli nie na premierę MX-5 to na jaką inną okazję można taki kolor na siebie przywdziać.

Posted in Aktualności klubowe, Relacje klubowe
Tagi